Dyskusyjny Klub Książki
DKK-UTW rekomenduje: Anna Bikont "Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie.”
Anna Bikont "Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie."
Książka „Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie” Anny Bikont to reportaż historyczny, w którym autorka podejmuje temat szczególnie trudny: losów żydowskich dzieci ukrywanych podczas okupacji niemieckiej w Polsce oraz dramatycznych sporów o ich powojenny los. Po II wojnie światowej wiele żydowskich dzieci, które przeżyły dzięki polskim rodzinom lub instytucjom kościelnym, nie wróciło do swoich żydowskich krewnych ani wspólnoty. Często były już ochrzczone, wychowywane w nowych rodzinach i nie znały swojego prawdziwego pochodzenia. Bikont w śledztwie prowadzonym kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny, rekonstruuje dramatyczne próby ich odnalezienia i odzyskania przez żydowskie organizacje.
W pierwszych powojennych latach żydowskie dzieci trafiały do żydowskich domów dziecka, których były trzy rodzaje. Większość z dzieci trafiała do domów założonych przez Centralny Komitet Żydów, gdzie wychowywano je w duchu świeckim, w świadomości, że są Żydami, a ich ojczyzną jest Polska Ludowa. Te dzieci pozostawały w Polsce, o ile nie upomniały się o nie rodziny za granicą. Drugim rodzajem były domy należące do syjonistycznej organizacji pod nazwą Koordynacja do spraw Ratowania Dzieci i Młodzieży i ich celem było zorganizowanie jak najszybszego wyjazdu sierot do Palestyny, a po 1948 roku do Izraela. Dzieci z tych domów przemycano przez zieloną granicę i po długiej tułaczce przez Czechosłowację, Austrię, Włochy i Francję, a później drogą morską trafiały do Palestyny. Trzecim rodzajem sierocińców kierowały Żydowskie Kongregacje Wyznaniowe, których głównym celem było wychowanie religijne i kultywowanie miłości do Izraela - ojczyzny przodków. Dzieci oddane tej organizacji wywożono do Izraela, Wielkiej Brytanii, Francji, Kanady, USA, gdzie oddawano pod opiekę ortodoksyjnych Żydów.
Działający w Polsce Komitet, stał na stanowisku, że jeśli sieroty są przywiązane do przybranych rodziców i nie dzieje się im krzywda, powinny zostać tam, gdzie są i należy takie rodziny wspomóc finansowo czy rzeczowo. Sytuacja była inna, gdy przeżył ktoś z rodziny i zgłosił się z prośbą o odnalezienie dziecka. Wtedy rozpoczynano poszukiwania. Na tym polu zasłynął Lejb Majzels, pracujący dla Centralnego Komitetu Żydów. Na jego trop autorka trafiła w Żydowskim Instytucie Historycznym. Jego szczegółowe notatki, charakterystyczne dla skrupulatnego urzędnika, były inspiracją dla autorki, by ruszyć tropem w poszukiwaniu zaginionych dzieci. Bikont zrekonstruowała historię ponad trzydzieściorga dzieci, wykonała gigantyczną pracę podróżując po świecie w poszukiwaniu ludzi i dokumentów, przeprowadzając setki rozmów. Dotarła do wszystkich, którzy chcieli podzielić się informacjami. Ta specyficzna, detektywistyczna książka opisuje różne sytuacje. Większość opisanych przypadków dotyczyło ratowania dziecka wyłącznie dla zysku. Wiele dzieci było wziętych przez Polaków pod opiekę tylko za pieniądze lub z myślą o przejęciu po wojnie majątku ich nieżyjących rodziców. Po wojnie wielu polskich opiekunów chętnie oddawało dziecko z powodu represji ze strony polskiego społeczeństwa charakteryzującego się dość powszechnym antysemityzmem, a przy okazji chciało na dziecku zarobić. W 1946 roku oddawano żydowskie dzieci w pośpiechu, jednak gdy rozeszła się wieść, że Żydzi płacą sowicie za odzyskane dziecko – pojawił się nowy rynek żywym towarem. W 1947 roku za cena za wykup dziecka wzrosła 10-krotnie, tłumaczono to rekompensatą za poniesione koszty.
Losy dzieci opisane w książce są bolesne, szokujące, niejednokrotnie wstrząsające. Dzieci były traktowane jak towar, przepychane z kraju do kraju, zostały pozbawione tożsamości, dla bezpieczeństwa zmieniano im imiona i nazwiska. Autorka pokazuje, że zakończenie wojny nie oznaczało końca dramatów – dla wiêkszoœci dzieci dopiero wtedy rozpoczął się konflikt o ich pochodzenie i przyszłość. Dzieci utraciły swoją przynależność, nie wiedząc, czy są Żydami z racji pochodzenia, czy Polakami z racji wychowania. Odkrycie po latach prawdziwego pochodzenia było dla nich traumatycznym przeżyciem. Bikont opisuje też kilka przypadków szlachetnych polskich małżeństw, które przygarnęły dzieci bezinteresownie, a ich wychowankowie, gdy dorośli wcale nie chcieli zmieniać narodowości czy wyznania.
Jedną z największych zalet książki jest jej reporterska precyzja. Autorka korzysta z archiwów, listów, dokumentów, ale także przytacza całe zarejestrowane rozmowy przez co relacja jest żywa, pełna emocji. W przedstawionych historiach nie ma prostych podziałów na bohaterów i winnych. Opisano zarówno bohaterstwo ludzi ratujących dzieci oraz zadano trudne pytania: czy ratujący mieli prawo zatrzymać dziecko u siebie, żądać wynagrodzenia, czy religia i wychowanie mogły przeważyć nad pochodzeniem. Reporterski styl Anny Bikont jest spokojny, powściągliwy, a nawet chłodny – a mimo tego emocje wybrzmiewają jeszcze mocniej. Autorka nie moralizuje, nie narzuca ocen. Pozwala mówić samym poszukiwanym, dokumentom i świadkom. Tytułowa „cena” ma wiele znaczeń - jest ceną płaconą za ratowanie dzieci i ceną za podejmowane po wojnie decyzje w sferze społecznej, religijnej oraz przynależności narodowej.
Książka jest ważna jako rzetelny reportaż o przeszłości, uwiarygodniony licznymi zdjęciami, a także lektura wymagająca, poruszająca, dotykająca drażliwych relacji polsko-żydowskich. Książka potrzebna, bo przypominająca, że historia nie kończy się wraz z podpisaniem traktatów pokojowych. Skutki wojny odbijają siê na ludziach jeszcze przez pokolenia.
Renata Jarzębińska-Skupień