Wymiany

Sprawozdanie z wyjazdu na wymianę polsko-niemiecką w Bielefeldzie 17.09 - 21.09.2015

 

logo-wymiany.jpg [17.86 KB]

 

W dniach 17.09 - 21.09.2015 grupa studentów Uniwersytetu Rzeszowskiego pod opieką mgr Agnieszki Czech-Rogoyskiej oraz mgr Doroty Pirgi wzięła po raz kolejny udział w spotkaniach młodzieży polsko- niemieckiej w Bielefeldzie w ramach programu "Partner im gemeinsamen Europa" ze wsparciem Polsko- Niemieckiej Współpracy Młodzieży.

W spotkaniach uczestniczyli studenci Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz kolegiaci z Oberstufen – Kolleg an der Universitӓt Bielefeld.


Deutsch-polnische Jugendbegegnung in Bielefeld, 17. -21. 9. 2015
Partner im gemeinsamen Europa
Deutsch-Polnische Gesellschaft Bielefeld, Polnisch-Deutsche Gesellschaft Rzeszów
Unterkunft der polnischen Gruppe: Theodor-Hürth-Haus


Organisatoren:

  • Agnieszka Czech-Rogoyska (Leiterin pol. Gruppe)
  • Dorota Pirga (UR)
  • Felix Rengstorf (OS)
  • Christel Herrlich (OS)
  • Andreas Chmielecki (Theodor-Hürth-Heim)
  • Sławomir Schultis (UR)
  • Wojciech Furman (UR)



Sprawozdanie z wyjazdu na wymianę polsko-niemiecką w Bielefeldzie

Dnia16.09.2015r. polska grupa studentów Uniwersytetu Rzeszowskiego pod przed przewodnictwem pani mgr Agnieszki Czech-Rogoyskiej i pani mgr Doroty Pirgi wyruszyła spod dworca PKP w drogę do Bielefeldu. Słoneczna pogoda oraz równie pogodne nastroje uczestników wyjazdu zapowiadały, że będzie to niezapomniany czas. Po prawie osiemnastogodzinnej podróży, podczas której mieliśmy okazję poznać się nawzajem, porozmawiać jak również uciąć sobie kilkugodzinną drzemkę, w końcu dotarliśmy do miejsca naszego noclegu.

W Theodor Hurth Haus zostaliśmy mile przyjęci przez pana Andrzeja Chmieleckiego, a zważywszy na to, że nasze przybycie odbyło się w godzinach porannych w stołówce czekało na nas pyszne śniadanie. Po zakwaterowaniu się w przygotowanych dla nas pokojach wyruszyliśmy do Historisches Museum Bielefeld. Tam czekała na nas niemiecka grupa młodzieży wraz z ich nauczycielem Felixem Rengstorf. Podzieleni na małe grupy polsko-niemieckie zostaliśmy zabrani przez kolegów z Niemiec na spacer po okolicy, w czasie trwania którego zostaliśmy zapoznani z historią miasta, zabytkami i miejscami wartymi zobaczenia. Mieliśmy możliwość zadawania pytań i wspólnej konwersacji, a wiec było to nasze pierwsze i nie ostatnie sprawdzenie znajomości języka niemieckiego. Później całą grupą udaliśmy się do Sparrenburgu – symbolu miasta. Jest to średniowieczny zamek wraz z wieżą basztową, na której znajduje się balkon widokowy, skąd można podziwiać piękną panoramę Bielefeldu i okolic. Po tych cudownych wrażeniach wizualnych i oczywiście obowiązkowych zdjęciach pamiątkowych wróciliśmy na miejsce naszego noclegu.
W Theodor Hurth Haus mieliśmy do dyspozycji świetlicę wraz z wyposażeniem (piłkarzyki, bilard, tenis stołowy, sala muzyczna), z której popołudniami i wieczorami chętnie korzystaliśmy. Było to dobre miejsce, gdzie podczas wolnego czasu mogliśmy zintegrować się z grupą wzajemnie, jak również poznać innych mieszkańców domu, pochodzących z najróżniejszych zakątków świata. Były to również świetne okazje do poćwiczenia języka niemieckiego we wzajemnym komunikowaniu się.

Kolejnego dnia, po równie smacznym śniadaniu, co dnia poprzedniego, korzystając z przysługującym nam darmowych biletów na komunikację pojechaliśmy do Oberstufen-Kolleg. Uczestniczyliśmy tam w zajęciach, zwiedzaliśmy i poznawaliśmy szkołę w raz z jej uczniami, którzy opowiadali nam o zasadach w niej panujących. Przez co mogliśmy poznać specyfikę tego miejsca i wymienić się naszymi doświadczeniami i wiedzą na temat szkolnictwa w Niemczech i w Polsce. Wspólna przerwa obiadowa zawęziła nasze relacje z niemiecką młodzieżą. Po obiedzie cała grupa polska udała się do znajdującego się obok szkoły gmachu Uniwersytetu w Bielefeldzie. Ten budynek zaimponował nam swoim ogromem oraz różnorodnością i ilością sal. Tak zwany czas wolny, który mieliśmy potem każdy z nas mógł wykorzystać w dowolny sposób. I tak; jedni udali się na spacer starym miastem, drudzy postanowili zrobić ,,rundkę’’ po muzeach (do których przysługiwał nam darmowy wstęp), a jeszcze inni wybrali aktywny odpoczynek i relaks w aqua parku.

Następnego dnia udaliśmy się do Johannisbergu obok Bielefeldu, gdzie zostaliśmy zaznajomieni, przez zaprzyjaźnioną już grupę niemieckich koleżanek i kolegów z historią obozu przymusowej pracy w Bielefeldzie. Tam, gdzie podczas II wojny światowej znajdował się obóz pracy dla kobiet, obecnie można oglądać jedynie pomnik w kształcie betonowej płyty z posadzonymi w środku drzewami. Jednak tym, co najbardziej zwróciło naszą uwagę były ,,pomniki w ziemi’’, czyli metalowe krawężniki wkopane w ziemię z wyrytymi na nich cytatami, upamiętniającymi czasy wojny i losy pracownic. Również w tym miejscu mieliśmy szansę rozmowy z niemiecką młodzieżą na temat wojny, naszego wzajemnego postrzegania historii oraz miejsc-pamiątek z czasów II wojny światowej, jakie znajdują się w Rzeszowie i okolicach. Myślę, że było to dla nas ciekawe doświadczenia. Po chwilach zadumy i wspólnych rozmowach udaliśmy się do pobliskiego parku linowego. Chociaż deszczowa pogoda nie zachęcała do zabawy, my nie traciliśmy pogody ducha. Z uśmiechem na twarzy pokonywaliśmy kolejne nadziemne trasy, które dostarczały nam sporej dawki adrenaliny i były niezapomnianą przygodą. Po tak aktywnych zajęciach, wyczerpani ale szczęśliwi z chęcią udaliśmy się na miejsce naszego noclegu. Jednak dla niektórych dawka przygód i aktywności okazała się niewystarczająca i po szybkiej regeneracji sił postanowili oni wyruszyć na miasto, aby poznać niemieckie nocne życie.

Wypoczęci i pełni optymizmu rozpoczęliśmy kolejny dzień wyjazdu, który zapowiadał się bardzo ciekawie. Na początku pojechaliśmy pociągiem do pobliskiego miasta Detmold, gdzie czekała już na nas niemiecka grupa. W znajdującym się ok. sześć kilometrów od miasta Lesie Teutoburskim, na wzgórzu Teutberg znajduje się imponujący pomnik Arminiusza Hermana – symbol potęgi i zwycięstwa Niemiec. Pokonując trasę na wzgórze, w kierunku pomnika mogliśmy poczuć się jak w naszych polskich Tatrach, na szlaku górskim. Mimo wyczerpującej drogi na górę nikt z nas nie pożałował wysiłku. Widoki, jakie można było podziwiać z tarasu umieszczonego na pomniku były zapierające dech w piersiach. Obok pomnika zostaliśmy podzieleni, jak w poprzednich dniach na małe grupy, w których to niemieccy koledzy opowiadali nam o historii powstania pomnika, jego architekcie i znaczeniu tego miejsca dla Niemców. Kolejnym punktem planu dnia była wyprawa do pobliskiego Freilichtmuseum w Detmold, czyli Westfalskiego Skansenu Kultury Ludowej. Tam mogliśmy spacerować po ogromnych przestrzeniach skansenu i podziwiać dawną architekturę, wnętrza domów i widoki dawnych niemieckich wsi. Opisywany dzień został zakończony wspólnym grillem, w którym uczestniczyli zaproszeniu uczniowie wraz opiekunem, pracownicy, mieszkańcy i osoby zaprzyjaźnione z Theodor Hurth Haus oraz my. Tego wieczoru nie brakło wspólnych tańców, śpiewów i zabawy. Był to czas umocnienia powstałych znajomości, ale też, niestety czas nadchodzącego pożegnania.

Ostatniego dnia pobytu w Bielefeldzie uczestniczyliśmy w zajęciach z zaprzyjaźnioną grupą Niemców w Oberstufen-Kolleg. Podzieleni na grupy prezentowaliśmy wzajemnie przygotowane wcześniej plakaty dotyczące historii polsko-niemieckiej, słuchaliśmy wystąpień kolegów i dyskutowaliśmy. Zajęcia te dały nam wiele radości, szczególnie gdy uczyliśmy się wzajemnie słówek i zwrotów oraz próbowaliśmy nauczyć niemieckich kolegów polskich łamańców językowych. Usłyszeć jak Niemiec stara się wymówić ,,Król Karol…’’ czy ,,W Szczebrzeszynie…’’ było bezcenne. Podczas trwania tych zajęć mieliśmy też okazję opowiedzieć o Rzeszowie, zachęcić do jego odwiedzenia i odpowiedzieć na pytania kolegów dotyczące Polski i polskiego języka. Po tym wspólnie spędzonym czasie musieliśmy się pożegnać. Jednak liczymy na kolejne spotkanie, tym razem w Polsce. Pożegnanie z mieszkańcami Theodor Husth Haus było równie trudne. Jednak od czego są portale społecznościowe i Internet? Dzięki czemu powstałe przyjaźnie się nie skończą.

Droga powrotna minęła nam w równie miłej i wesołej atmosferze, co wyjazd do Niemiec. Nie obyło się bez wspólnych rozmów, wspomnień i żartów. Myślę, że w pamięci każdego z uczestników wyjazd ten pozostanie wspomnieniem nie tylko wspaniałej przygody ale również cennym doświadczeniem w sprawdzeniu siebie w kontakcie z inną kulturą i mentalnością.

Izabela Sudoł
Studentka Filologii Polskiej UR

wstecz