Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności.
W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.  
Zamknij

W poszukiwaniu ekonomii zintegrowanego rozwoju

Rozmowa z prof. dr. hab. Michałem Gabrielem Woźniakiem,
organizatorem cyklicznych konferencji na Wydziale Ekonomii UR

 

            Jakub Bartak: Panie Profesorze, czy XIII konferencja z tego samego cyklu „Nierówności społeczne a wzrost gospodarczy” nie jest zwiastunem zużycia się tej problematyki w naszym niezbyt dużym środowisku naukowym?

            Prof. Michał G. Woźniak: Ludzie nauki nie mogą uprawiać numerologii i wierzyć w feralną trzynastkę. A jeśli nawet, to w moim doświadczeniu trzynastka była szczęśliwa, także w pracy naukowej. Zwiastuny tego obserwuję również w tym przypadku. Wydział Ekonomii UR w tym roku ubiega się o prawa doktoryzowania. Jeśli je otrzyma, otworzy to nową perspektywę badawczą w problematyce poruszanej w naszych konferencjach. Dzięki 12-stu konferencjom z tego cyklu zgromadziliśmy najbogatszy w Polsce zasób publikacji o nierównościach i ich sprzężeniach z szansami i zagrożeniami rozwojowymi. Mamy własny kwartalnik „Nierówności społeczne a wzrost gospodarczy”. Jego czterdziesty numer ukaże się jeszcze w 2014 roku. Wiele publikacji zawartych na jego łamach należy do najczęściej cytowanych w literaturze polskiej z tego obszaru badawczego. Są też znane za granicą. Niektóre pionierskie ujęcia problemów nierówności i wzrostu gospodarczego referowane na naszych konferencjach były również publikowane w najbardziej renomowanych czasopismach światowych. Naszymi osiągnięciami badawczymi interesuje się Kancelaria Sejmu RP oraz  ośrodki analityczne Komisji Europejskiej UE.

            JB: W podręcznikach uniwersyteckich problematyka nierówności ekonomicznych jest niemal nieobecna. Czy te konferencje wpłyną na treść literatury do studiowania na kierunkach ekonomicznych?

            MGW: Światowy kryzys finansowy, nazywany dziś kryzysem bez końca sprawił, że badanie sprzężeń miedzy nierównościami i procesami rozwojowymi stało się nie tylko modne. Konsekwencje narastających nierówności społecznych w skali globalnej zaliczane są do głównych zagrożeń ludzkości. W światowej literaturze ekonomicznej ukazuje się coraz więcej publikacji o tej tematyce. Jest ona podejmowana we wszystkich nurtach badawczych teorii ekonomii. Niestety słabo dociera do literatury podręcznikowej i polityki, która jest współcześnie zdominowana przez interesy biznesowe. Przyszły kształt systemów ekonomicznych zdaje się zależeć od ich zdolności do rozwiązywania ciągle nabrzmiewających problemów nierówności majątkowo-dochodowych pomimo, że poziom PKB na głowę wzrasta w skali globalnej. Polska nie jest tu wyjątkiem. Nasze osiągnięcia badawcze włączamy do dydaktyki ekonomicznej w postaci literatury uzupełniającej oraz w realizowanych pracach dyplomowych, magisterskich i w postaci wykładów autorskich.

            JB: A dlaczego „człowiek, ekonomia i system” stały się motywem przewodnim XIII konferencji?

            MGW: Bo rzeczywiście musimy szukać nowej ekonomii normatywnej i tej opisowej. Adekwatna percepcja zachowań człowieka gospodarującego w burzliwie zmieniającym się środowisku jest niezbędna do zrozumienia mechanizmu działania rzeczywistych systemów ekonomicznych. Modele i teorie ekonomiczne powinny służyć rozwiązywaniu problemów praktycznych, pomagać w podejmowaniu decyzji sprzyjających w podnoszeniu jakości wartościowego życia we wszystkich sferach bytu ludzkiego. Tego też powinna uczyć ekonomia podręcznikowa.

            JB: Czy to znaczy,  że dotychczasowy dorobek ekonomii głównego nurtu nie rozwiązuje rzeczywistych  problemów człowieka?

            MGW: W ekonomii głównego nurtu przyjęto założenie, że człowiek zachowuje się jak homo economicus i ten wzorzec obowiązuje w głównym nurcie ekonomii do dziś. Choć poszukiwanie korzyści własnej jest właściwością każdej istoty żyjącej to powstaje jednak pytanie dlaczego ta korzyść własna ma być redukowana do policzalnej w kategoriach rynkowych i hedonistycznych wartości. Czy w imię tych wartości uwalnianie się od odpowiedzialności nie jest ciosem w ekonomiczność ludzkich działań? Z perspektywy wielopokoleniowej tak właśnie jest. Niestety czasy burzliwych zmian sprzyjają przewadze myślenia w kategoriach bieżących problemów. Epoka informacjonizmu, wbrew oczekiwaniom nie uwalnia od ograniczeń poznawczych, informacyjnych i emocjonalnych. Choć dysponujemy znacznie bogatszą wiedzą i dostępem do informacji w czasie rzeczywistym, płacimy za to szumem informacyjnym, który rodzi niepokój i wymaga radzenia sobie z ograniczeniami emocjonalnymi. Modele naukowe oderwane od uniwersalnego depozytu wartości multiplikują ten szum informacyjny.

            JB: W jaki sposób można zatem wycofać się z mainstreamowego postrzegania ekonomii jako nauki o poszukiwaniu hedonistycznych korzyści własnych?

            MGW: To że coś jest bardzo trudne nie może być usprawiedliwieniem zaniechania działania. Problemy nie zawsze rozwiązują się same niejako metodą prób i błędów. Ta metoda jest przecież bardzo kosztowna, rodzi wstrząsy, kryzysy i ludzkie nieszczęścia. Aby je zminimalizować, trzeba nauczyć się myślenia prospektywnego, w kategoriach odpowiedzialności wewnątrzpokoleniowej i wielopokoleniowej z gotowością ponoszenia samoodpowiedzialności za własną pomyślność. Należy odejść od jednostronnego myślenia w kategoriach interesów biznesowych, politycznych, pracowniczych i biurokratycznych. Trzeba nauczyć się odróżniać spójność logiczną modeli od ich praktycznej użyteczności. Trzeba też nabywać umiejętności łączenia w analizach aspektów gospodarczych, społecznych, instytucjonalnych, terytorialnych i behawioralnych, które decydują o ograniczeniach emocjonalnych i możliwościach uwalniania się od nich. Człowiek działa przecież nie tylko w sferze ekonomicznej. Realizuje również funkcje właściwe dla sfery natury i biologii, duchowej i wiedzy, chce mieć uprawnienia władcze by być podmiotem procesu decyzyjnego, poszukuje uznania społecznego, a dla zharmonizowanego realizowania wielorakich celów rozwojowych modernizuje środowisko i wdraża innowacje. Dlatego potrzebni są bezstronni ekonomiści, ekonomia zintegrowanego rozwoju i systemy ekonomiczne, których mechanizmy, instytucje, narzędzia i procedury koordynacji są zorientowane na cele zintegrowanego rozwoju. Tym zajmowaliśmy się na XIII konferencji i będziemy to czynić nadal.

            JB: Dziękuję za rozmowę i liczę, że w kolejnych numerach „Nierówności Społecznych”   uzyskamy więcej szczegółów z obrad  XIII konferencji.

            MGW: Ja również dziękuję i zachęcam do studiowania przyszłorocznych numerów pisma.

Nasi partnerzy

Tweety na temat @UR_Rzeszow